Są takie sesje wizerunkowe, w których wszystko jest przemyślane, ale nic nie jest przerysowane.
Ania. Kobieta, która zawodowo pracuje z kolorem, analizą urody i świadomym budowaniem wizerunku. Wie, jak ogromne znaczenie ma odcień, faktura, światło. I wie też, że czasem najwięcej mówi… prostota.
Wybrałyśmy surowe, minimalistyczne studio w Warszawie. Betonowa ściana, naturalne światło, cisza. Bez rozbudowanej scenografii, bez zbędnych dodatków. To ważne, aby przestrzeń była tłem, a nie bohaterem.
Ania nie chciała „sztywnej” sesji biznesowej. Zależało jej na czymś bardziej prawdziwym — na zdjęciach, które pokażą ją taką, jaką jest w pracy: skupioną, uważną, ale też naturalną i ciepłą. W sesji wizerunkowej najważniejsze jest dla mnie jedno: żeby zdjęcia były przedłużeniem osobowości. Nie maską.
To, co najbardziej zapamiętam z tej sesji, to kontrast. Kolor i beton. Miękkość tkanin i surowość ściany.
I właśnie taka jest fotografia wizerunkowa, którą lubię najbardziej — spokojna, prawdziwa, bez nadmiaru.
Back to Top